"Miasto"

nie ma czegoś takiego jak miasto
w pewnych miejscach jest może więcej kamieni
niż w miejscach niepewnych
ale cały czas spacerujemy tym samym gościńcem
lękając się tego o czym szepcze szaleństwo
i dziecko układające wzory z odłamków szkła
mówimy moje miasto i harujemy na proste sny
z których zwierzamy się psom przytulanym na wietrze




"Ex"

Odeszła z diabłem.
Dotarły wieści o zapłodnieniu.
Jadł papier, pił wodę po kwiatach.
Budził się obok Boga
i sprawdzał jego oddech.
Bóg spokojnie śnił,
więc smażył mu jajecznicę
i wyrzucał nietkniętą przez okno.
Bóg był, był, a potem przestał.
Wtedy odetchnął. Zapragnął mięsa.




"Chcianki"

robimy sztukę
mamy czarne za paznokciami
umiemy w lęk umiemy w miłość
chce nam się pościelonej plaży
w początkach świata
cukrowej waty z popiołu
i żeby już
i żeby wszystko




"Okruchy"

mamy swoje lalki na kredensach
sekretne polany z sierści zwierząt
koszyczki potłuczonych lusterek

zabijani muzyką w bezsenne noce
podpalamy puste place
odnajdując smak na poduszce
gest w wędrówce cienia

z babcinego kufra
wybieramy poczerniałe kasztany
nadając im imiona




"Drzewa"

drzewa mówią językami nocy
o czarnych w środku orzechach
i dymie udającym światło
wprawiającym w drżenie miejskie jeże
o cieniach dzieci w zblurowanej telewizji
szukających po omacku początku
na oślep świata